Pasjami....

Wpisy

  • sobota, 13 października 2012
    • Galaretki-akwaria

      Pozycja idealna na przyjecie albo deser dla malucha - rzecz prosta w przygotowaniu, a jednocześnie efektowna. Pomysł jest wzięty z dodatku do "Chwili dla ciebie", który kiedyś gdzieś dorwałam i do tej pory przechowuję.

       

      Galaretki-akwaria

      (na 4-5 porcji)

       

      2 galaretki - najlepiej jedna zielona i jedna żółta, ale mogą być tez dwie zielone

      garść orzechów laskowych (Ja wzięłam draże, rodzynki w czekoladzie i słonecznik, ale to nie był dobry pomysł, bo słonecznik pływał, więc musiałam na 5 razy zalewac galaretki, a draże i rodzynki troche się rozpuściły)

      jabłka lub inne owoce, z których można wyciąć rybki

      kilka gałązek swieżej mięty (ja nie miałam)

       

      Na dno przezroczystych szklanek wsypujemy orzechy. Galaretkę przygotowujemy według przepisu (jesli mamy dwa kolory, to mieszamy!), zalewamy orzechy tak do połowy szklanki. Odstawiamy w zimne miejce do zastygnięcia. Jak zastygnie, w galaretkę wbijamy gałązki mięty, nacinamy też górę i układamy pionowo wycięte z owoców rybki. Zalewamy resztą galaretki i odstawiamy do zastygnięcia. Gotowe :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      sobota, 13 października 2012 16:52
  • środa, 10 października 2012
  • poniedziałek, 24 września 2012
    • Niebo w gębie

      Doprawdy, nie wiem, skąd taka nazwa dla tego ciasta, ale zarówno ona, jak i przepis na to ciasto, wyjątkowo przypadły mi do gustu. Przepis opowiedziała mi koleżanka z pracy - jest tak prosty, że nie musiałam nawet zapisywać... Jasny biszkopt przełożony kremem budyniowym i posypany zrumienionymi wiórkami kokosowymi. A efekt? Wart grzechu :) Ciasto jest delikatne i lekkie, słodkie w sam raz, a wiórki kokosowe dodają mu charakterku....

       

      Niebo w gębie

       

      (Na jedno ciasto)

      Jasny biszkopt (ja piekłam z maminego przepisu na biszkopt tortowy z sześciu jaj - kiedyś go na pewno zamieszczę).

       

      Krem:

      3 szklanki mleka (ja wzięłam ciut więcej)

      3 łyżki mąki pszennej

      3 łyżki mąki ziemniaczanej

      opakowanie cukru waniliowego

      3/4 szklanki cukru

      kostka masła lub margaryny

      ok. 100g  wiórek kokosowych do posypania

       

      2 szklanki mleka zagotować z cukrem waniliowym. W pozostałej szklance rozpuścić obie mąki, wlewać do gorącego mleka mieszając do uzyskania jednolitej konsystencji. Tak powstały budyń odstawić do ostygnięcia. Jak wystygnie, masło lub margarynę utrzeć (moze być robotem) z cukrem, dodawać budyń po łyżce, tak, żeby krem się nie zwarzył. Gotowym kremem przekładać biszkopt przekrojony na trzy części, posmarować go też kremem z wierzchu. Posmarowane ciasto obsypywać gęsto zrumienionymi wczesniej na suchej patelni wiórkami kokosowymi.

       

      Smacznego :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (2) Pokaż komentarze do wpisu „Niebo w gębie”
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 24 września 2012 19:29
  • środa, 19 września 2012
    • Dla kontrastu - magdalenki waniliowe i kakaowe

      Dzisiaj dwa przepisy na magdalenki. Ciemne - dla amatorów kakao i trochę mniej słodkich słodkości i jasne - dla miłośników wonnej wanilii. Oba rodzaje magdalenek mają swój urok i sa pyszne, chociaż będą raczej tylko alternatywą dla moich ulubionych typowo hiszpańskich magdalenek z nutką cytrynową.

       

       

      Magdalenki waniliowe

      (na jedną blachę)

      3 malutkie albo 2 duże jajka

      120g masła

      120g cukru

      120g mąki

      półtora łyżeczki proszku do pieczenia

      małe opakowanie cukru waniliowego (pewnie lepszy byłby ekstrakt z wanilii, ale niestety, nie posiadam)

       

      Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Białka ubić. Masło utrzeć albo wymieszać mikserem z cukrem, cukrem waniliowym i żółtkami. Do masy maślano-jajecznej dodać mąkę z proszkiem do pieczenia, wymieszac delikatnie,a le dokładnie. Na koniec dodać ubite na sztywno białka, wymieszać delikatnie łyżką, do uzyskania w miarę jednolitej konsystencji. 

      Formę do babek wyłożyć papilotkami, piec około 15 minut w 180 stopniach, do lekkiego zrumienienia.

       

      

      Magdalenki kakaowe

      (na jedną blachę)

      3 malutkie albo 2 duże jajka

      120g masła

      80g cukru

      80g mąki

      25-30g kakao

      półtora łyżeczki proszku do pieczenia

       

      Formę do babek wyłożyć papilotkami, piec około 15 minut w 180 stopniach, do lekkiego zrumienienia.

      Piekarnik nagrzać do 180 stopni. Białka ubić. Masło utrzeć albo wymieszać mikserem z cukrem i żółtkami. Do masy maślano-jajecznej dodać mąkę z kakao i  proszkiem do pieczenia, wymieszac delikatnie,a le dokładnie. Na koniec dodać ubite na sztywno białka, wymieszać delikatnie łyżką, do uzyskania w miarę jednolitej konsystencji. 

       

      Formę do babek wyłożyć papilotkami, piec około 15 minut w 180 stopniach.

       

      Przepisy biorą udział w akcji

      Smakołyki na pikniki

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      środa, 19 września 2012 21:50
  • poniedziałek, 27 sierpnia 2012
    • Z przepisów teściowej... Pijus.

      Psi żywot zony i synowej - miliony koiet w na swiecie wiedzą jak to jest, jak ukochany mąż, w którego jesteśmy zapatrzone bardziej niż w lustro i któremu chcemy się przypodobać bardziej niż komukolwiek, siada nad wymęczonym przez nas daniem, któremu poświęciłyśmy właśnie kilka godzin z naszego życia, nierzadko narażając się przy tym na uszczerbki na zdrowiu fizycznym (skaleczenia, poparzenia) i psychicznym ("Żeby tylko się nie przypaliło!") i mówi "Mama robi lepsze...".

       

      Grrr!

       

      Ale fakt faktem, swojej teściowej w kuchni zawdzięczam co nieco. Mimo tego, że ona sama gotować nie lubi, nauczyła mnie kilku rzeczy. A chyba największym skarbem, jaki z jej kuchni wyniosłam jest przepis na to ciasto.... Swoją drogą, zdecydowanie ulubione ciasto mojego męża.

       

      A że mnie w ostatni weekend mąż razem z moją mamą wmanewrował w zrobienie dwóch blach, to muszę odreagować, zamieszczam więc przepis. 

      Pijus

      

      Biszkopt:
      7 jaj
      7 łyżek cukru
      3 łyżki mąki krupczatki
      3 łyżki kakao
      płaska łyżeczka proszku do pieczenia

      Białka ubić ręcznie na sztywną pianę. Dodać cukier, ubijać przez chwilę, potem żółtka i znowu poubijać. Mąkę, kakao i proszek do pieczenia wymieszać i przesiać przez sito do jajek, wymieszać dokładnie. Ciasto wylać na wyłożoną natłuszczonym papierem śniadaniowym płaską blachę, piec w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku przez ok. 17 minut.

      Masa:
      Pół litra mleka
      2 łyżki mąki pszennej
      2 łyżki mąki ziemniaczanej
      cukier waniliowy
      kostka margaryny (albo masła - lepsze wychodzi, ale trzeba bardziej uwazac, zeby się nie zwarzyło)
      pół szklanki cukru pudru

      Z mleka, mąki i cukru waniliowego ugotować budyń. Margarynę utrzeć w makutrze (donicy) z cukrem pudrem. Ucierając stopniowo dodawać wystudzony budyń.

      Lukier:
      Szklanka cukru pudru
      3 łyżki kakao
      trochę gorącej wody

      Cukier puder i kakao wymieszać dodając po trochu gorącą wodę aż do uzyskania odpowiedniej konsystencji lukru (ma być na tyle płynny, żeby nie było problemu ze smarowaniem i na tyle gesty, żeby nie spłynął z ciasta).
      Lukier przygotowujemy na samym końcu


      Wystudzony biszkopt smarujemy równo masą. Na masę wykładamy nasączone wódką herbatniki. Herbatniki nasączać wódką pojedynczo i od razu układać na ciasto, zanim zdążą zmięknąć. Ilość zużytej wódki zależy od rodzaju herbatników, jak ktoś woli delikatniejsze ciasta, to polecam LU Petitki, z innymi trzeba poeksperymentować, bo każdy rodzaj herbatników pije inną ilość wódki. Wstawiamy ciasto na co najmniej pół godziny do lodówki, schłodzone herbatniki łatwiej jest smarować lukrem. Jeśli herbatniki wyjdą bardzo mokre, dobrze jest zostawić ciasto w lodówce nawet na całą noc. Po schłodzeniu, ciasto smarować lukrem.

       Przepis bierze udział w akcji

      Wypieki idealne

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 27 sierpnia 2012 18:29
  • piątek, 10 sierpnia 2012
    • Quilling - coś nowego.

      Jutro jedziemy na wesele. Witek uparł się, zeby kartka była robiona w domu - no bo przecież mamy nową, dobrą drukarkę ;) Wykorzystałam więc okazję i zabrałam się za coś, co kusiło mnie już od jakiegoś czasu - quilling. Efekt można zobaczyć poniżej.

       

      Może to nic specjalnie wyszukanego, czy rewelacyjnego, ale ja jestem zadowolona :) I jak na zupełnie, absolutkie pierwsza próbę, to chyba nieźle?

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      piątek, 10 sierpnia 2012 23:09
  • poniedziałek, 06 sierpnia 2012
    • Wpis bez tytułu

      

      Cukinia faszerowana na sposób mojej mamy
      Cebulę podsmażyć. Poddusić ją z marchewką, dużą ilością czosnku, papryką i według uznania, innymi warzywami.
      Cukinię wydrążyć łyżką. Wydrążony miąższ wrzucić do reszty warzyw, dusić do całkowitego rozmiękczenia. Przyprawić dobrze i dosyć pikantnie, odparować większość wody. Do gorących warzyw dodać jajko (jeśli farszu jest dużo, może być więcej niż jedno), bułkę tartą do uzyskania w miarę stałej konsystencji i starty żółty ser.
      Wydrążoną cukinię faszerować, posypać żółtym serem i piec 20-30 minut, w zależności od wielkości. Najlepsza na gorąco ;)
      I jak widać na zdjęciu, w ten sam sposób można przyrządzić patisona.

       

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 06 sierpnia 2012 21:25
  • piątek, 03 sierpnia 2012
  • piątek, 27 lipca 2012
  • wtorek, 03 lipca 2012
    • Zabawa kamieniami

      WRESZCIE mam znów na tyle czasu, żeby podłubać trochę przy biżuterii. W wyniku tego dłubania powstały dwie bransoletki i kolczyki do kompletu do jednej z nich. Oto one:

       

      Użyte materiały to dwa rodzaje agatu, opal i sieczka z tygrysiego oka.

       

      A tak poza tym, to straszna bida w moich zapasach biżuteryjnych i muszę domówić materiału. Tylko skąd wziąć kasę na to wszystko, co mi się marzy?

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      wtorek, 03 lipca 2012 21:58