Pasjami....

Wpisy

  • piątek, 30 listopada 2012
    • Zakochałam się w roladach - rolada brzoskwiniowa.

      Po ostatniej roladzie stwierdziłam, że rolada to absolutnie genialny sposób podawania ciasta. Przy pierwszej okazji zrobiłam więc następną roladę - tym razem brzoskwiniową...Znów przepraszam za jakość zdjęć - prowadzenie bloga bez aparatu jest dosyć trudnym zadaniem...

       

      Rolada brzoskwiniowa

       

      Ciasto:

      5 jajek

      5 łyżek cukru

      5 płaskich łyżek mąki krupczatki

       

      Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę, dodac cukier, chwilę poubijac, nastepnie dodać żółtka, ubijanie powtórzyć. Przesiać mąkę i też dodać do jajek ubijając delikatnie. Ciasto wylać na dużą, najlepiej kwadratową, blachę wyłożoną natłuszczonym pergaminem. Piec ok. 12-14min w 180 stopniach. Po upieczeniu zwinąć, żeby się nie łamało przy zawijaniu rolady.

       

      Krem:

      500ml śmietany kremówki

      1 opakowanie galaretki brzoskwiniowej 

      kilka połówek brzoskwiń z puszki (ja ostrożnie dodałam 3 albo 4, ale spokojnie mogłoby być więcej)

      opcjonalnie łyżka albo dwie cukru pudru

       

      Galaretkę rozpuścić w szklance gorącej wody, przestudzić. Brzoskwinie pokroić na małe kawałki. Schłodzoną śmietanę ubić, dodać cukier puder i  płynną jeszcze galaretkę razem z brzoskwiniami. dokładnie wymieszać. 

       

      Powstałym kremem na bazie bitej śmietany posmarować biszkopt, zawinąć, wstawić do lodówki i tamże przechowywać.

       

      Smacznego :)

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      piątek, 30 listopada 2012 15:50
  • niedziela, 25 listopada 2012
    • Rolada kawowa...

      Weekend spędzam u rodziców. Całą sobotę chodziło mi po głowie, że wypadałoby zrobić ciasto na niedzielę... tylko jakie? Wieczorem mnie olśniło - rolada! I do tego kawowa, bo na taki akurat smak miałam chętkę.... Wyszła przepyszna, lekko tylko słodka i mocno kawowa...

       

      Rolada kawowa

       

      Ciasto:

      5 jajek (albo 4 duuże)

      5 łyżek cukru

      2,5 płaskie łyżki mąki krupczatki

      2 łyżki ciemnego kakao

       

      Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić, najlepiej ręcznie (bardziej puszysta piana wychodzi), na sztywną pianę. Dodać cukier, ubijać chwilę, następnie podobnie postąpić z żółtkami. Mąkę i kakao wymieszać i przesiać do piny jajecznej, wymieszać delikatnie. Wylać ciasto na blachę (najlepiej taką kwadratową co w komplecie z piekarnikiem się dostaje) wyłożoną natłuszczonym pergaminem. Piec w 180 stopniach przez 13-14 minut. Po wyjęciu z piekarnika zrolować razem z pergaminem (po zrolowaniu na ciepło jest później mniejsze prawdopodobieństwo, że biszkopt się połamie).

       

      Krem gotowany

      1 jajko

      0,5 szklanki cukru

      3/4 szklanki mleka

      kostka masła

      2 łyżki kawy

      2 łyżki kakao

       

      Jajko utrzeć z cukrem (może być robotem), dolać mleko, zagotować. Powstały syrop wystudzić, ukręcić z masłem dodając do masła po łyżce-dwie syropu. Na koniec wsypać kakao i kawę, zmiksować dokładnie.

       

      Gotowym kremem przełożyć roladę zostawiając 2-3 łyżki kremu do wysmarowania wierzchu. Zwiniętą roladę posmarować pozostałym kremem i (opcjonalnie) oprószyć kakaem.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      niedziela, 25 listopada 2012 11:32
  • wtorek, 13 listopada 2012
    • Cornbread

      Miałam się uczyć w tym tygodniu robić tortille, ale najpierw wypadło coś innego. Wczoraj mąż miał imieniny (wszystkiego najlepszego!), piekłam mu więc z tej okazji ciasto... a w jednym filmie przedstawiającym Amerykę pierwszej połowy ubiegłego wieku rzucił mi się w oczy.... chleb kukurydziany. Już wcześniej natykałam się na niego przy róznych podobnych okazjach ("Zielona mila" Kinga! Pamiętacie, jak Coffey dostal cornbread od żony Paula?) i zawsze zastanawiało mnie, jak ten kryzysowy rarytas moze smakowac. Do tego w mojej szafce zalegał od dawna woreczek mąki kukurydzianej, na który zupełnie nie miałam pomysłu, wykorzystałam więc rozgrzany piekarnik i upiekłam malutki bochenek chleba kukurydzianego... Robi sie go podobnie jak muffiny i w sumie tez dość podobnie smakuje... na pewno będę też jeszcze szukać lepszego przepisu, bo ten mnie jakoś nie zachwycił... ale dodaję go dla potomności jako pierwszy i chyba najprostszy.

       

      Cornbread

      (na malutką rynienkę)

      pół szklanki mąki pszennej

      pół szklanki mąki kukurydzianej

      łyżeczka proszku do pieczenia

      szczypta soli

      jajko

      solidna łyżka masła (stopić)

      pół szklanki śmietanki 12% (ja akurat nie miałam, użyłam mleka)

      cukier i miód do smaku (ja wzięłam tylko 2 łyżki brązowego cukru)

       

      Składniki suche wymieszać ze sobą (oprócz cukru), oddzielnie wymieszać mokre i w tych rozpuścić cukier. Następnie wymieszać wszystko razem (krótko! tylko do momentu, kiedy mąka się zamoczy, powinno być widać grudki!), zapakować do solidnie natłuszczonej formy i piec około 25-30 minut w piekarniku rozgrzanym do 200 stopni.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      brak
      Autor(ka):
      tienna
      Czas publikacji:
      wtorek, 13 listopada 2012 21:05